Współistniejąca patologia w zespole Downa. Patologia ta jest zespołem chorób. Dlatego zespół Downa zawsze ma związane z tym choroby.. Wrodzone wady serca. U 40% dzieci z zespołem Downa pojawienie się choroby serca wiąże się z nieprawidłowym rozwojem mięśnia sercowego, ze względu na obecność genów w dodatkowym chromosomie.
W kontekście aborcji eugenicznej pojawia się temat dzieci z zespołem Downa. Pani Monika Hoffman-Piszora nie miała możliwości podjęcia „decyzji”, o jaką teraz tak agresywnie walczą zwolenniczki aborcji. O tym, że Heniu ma dodatkowy chromosom, Monika i Wojtek dowiedzieli się w drugiej dobie po porodzie. Po początkowym strachu, pojawiła się akceptacja i miłość. Jednak to, co zrobili później rodzice Henia, dla wielu osób jest mocno zaskakujące. Jak opowiadał Wojtek w Dzień Dobry TVN, zaadoptowali dziecko – dziewczynkę z zespołem Downa! W tym czasie pojawiło się w nas takie pragnienie, żeby adoptować kolejne dziecko. Wtedy nie myśleliśmy, że będzie to dziecko z zespołem Downa. Nie baliśmy się tego i wtedy pojawiła się Dorcia, która ma teraz półtora roku. Monika z adoptowaną Dorotką – Ponadto Monika i Wojtek mają jeszcze Bogusia i Wandę. Tym samym łącznie wychowują czwórkę dzieci, z czego dwoje ma dodatkowy chromosom. Monika Hoffman-Piszora prowadząca bloga Dzieciaki Cudaki skomentowała gorący obecnie temat aborcji. Blogerka, która sama mogłaby być wizytówką tak zwanego „piekła kobiet” o którym mówią gwiazdy, jest przeciwniczką aborcji: Ja jestem jak najdalej od władzy rządzącej, nie popieram ich decyzji i jest mi wstyd za naszych polityków, ale nie popieram też aborcji. Mama czwórki dzieci zwróciła jednak uwagę na zupełnie inny problem – na kwestię wsparcia dla rodziców: Wszyscy trąbią o wyborze, wszyscy rzucają te same hasła ! A para ( bo nie rozumiem dlaczego omija się w tym wszystkim facetów ) która dowiaduje się o ciężkiej wadzie letalnej dziecka, o tym że dzieciątko umrze zaraz po porodzie albo, że matka bedzie musiala urodzić już martwe dziecko , potrzebuje wsparcia ! >>>Szokująca deklaracja Mai Bohosiewicz. Swojej córce zrobiłaby coś strasznego! rodzina w komplecie – Monika Hoffman-Piszora przedstawiła też inny punkt widzenia. Opowiedziała historie dzieci – właśnie tych ze śmiertelnymi wadami – które jednak się urodziły. Te noworodki na ziemi spędziły zaledwie „chwilę”, ale jednak żyły: …poznałam kobiety, którym dzieci umarły zaraz lub krótko po porodzie na rękach, które mimo tego ze wiedziały ze tak będzie,na terminację się nie zgodziły, poznałam kobietę która adoptowała oddanego noworodka z ciężką wadą letalną mózgu wiedząc że jej synek może umrzeć w każdej chwili, przeżył kilka tygodni mając kochającą mamę, dziedków, ciotki i wujków! Blogerka uważa, że najważniejsze jest wsparcie – i psychologiczne i finansowe – dla rodzin, w którym pojawia się chore dziecko: Nikogo nie oceniam. Wyrazilam swoje zdanie. Skoro trąbimy o tolerancji, wolności słowa to ja to moje słowo zapisałam. Gdzie szanowny rządzie wsparcie dla wszystkich kobiet, które w tak trudnej sytuacji dla całej rodziny będą postawione ??? Takie jest moje zdanie. Nie tedy droga ! Nie przez zakazy i groźby . Przez POMOC i ZROZUMIENIE ! Głos Moniki Hoffman-Piszora jest bardzo cenny. To nie są teoretyczne wywody celebrytek walczących o „wybór”. To jest opinia osoby, która sama ma właśnie takie „chore” dzieci, które mogłyby nie istnieć. Cały wpis pani Moniki tutaj. >>>Tomasz Terlikowski na wieść o zakazie aborcji: „Możecie rzucać na mnie obelg ile chcecie…” Najważniejszym czynnikiem ryzyka rozwoju zespołu Downa u płodu jest wiek matki. Starsze kobiety mają większe szanse urodzenia dziecka z tą wadą genetyczną. Szacuje się, że wśród dwudziestoletnich kobiet tylko jedna na 1600 rodzi dziecko z zespołem Downa. W przypadku kobiet po 35 roku życia częstość występowania to już 1:350 Patryk Jaki: syn europosła urodził się z zespołem wad wrodzonych, wywołanych nieodpowiednią liczbą chromosomów, czyli zespołem Downa. Rodzice zdawali sobie sprawę z tego, że malec będzie znacząco różnił się od swoich rówieśników, ani myśleli o dokonaniu aborcji, chociaż lekarz zaproponował im takie rozwiązanie. Posiadanie dzieci wiąże się z olbrzymią odpowiedzialnością, tym bardziej, gdy dziecko rodzi się z wadą genetyczną, a rodzice drżą o życie i zdrowie malucha. Patryk Jaki w kilku wywiadach opowiedział szczerze o problemach, a także nadziejach związanych z wychowaniem jego ukochanego synka, Radka. Dziecko urodziło się z zespołem Jaki: syn europosła ma zespół DownaEuroposeł jest szczęśliwym tatą małego Radka. Wraz z żoną wcześnie dowiedzieli się o problemach, z jakimi zmierzą się po narodzinach dziecka. Lekarze poinformowali ich o problemach rozwojowych płodu w 15. tygodniu ciąży. W wywiadzie z tygodnikiem W Sieci, małżeństwo przyznało, że sugerowano im aborcję. Nie zdecydowali się jednak na usunięcie ciąży i dziś są szczęśliwymi rodzicami czas temu Patryk Jaki podzielił się bardzo emocjonalnym wpisem, w którym opowiedział więcej o swoim synu.– Ponad 4 lata temu przyszedł na świat mój syn – Radzio. Mówili mi, że może nie chodzić, nie mówić, nie będzie potrafił ściągnąć i włożyć butów – zaczyna europoseł.– Tymczasem nie tylko chodzi a biega ze mną i trenuje w szkółce piłkarskiej. Dodatkowo nie tylko mówi, ale opowiada mi każdego dnia co robił w przedszkolu. A żeby tego było mało, to jeszcze sam potrafi nie tylko założyć i ściągnąć buty, ale nawet gotować ze mną nietrudne dania – możemy przeczytać w emocjonalnym poście, który polityk opublikował 21 marca, w Światowy Dzień Zespołu Patryka Jakiego, Anna musiała zrezygnować z pracy, by móc zapewnić dziecku odpowiednią opiekę. W wywiadzie W Sieci opowiedziała jednak, że jest gotowa na takie poświęcenie.– Do końca mieliśmy nadzieję, że zdarzy się cud i wszystko będzie w porządku. I można powiedzieć, że jest w porządku. Dziecko rozwija się w swoim tempie – czytamy – Przyjęliśmy do wiadomości, że nie można zmienić pewnych rzeczy. Radek ma zespół Downa i trzeba mu zapewnić środowisko do rozwoju. (…) Rzuciłam więc pracę i podjęłam się pełnej opieki nad synem oraz codziennej pracy nad jego rodzice często pokazują zdjęcia z ukochanym synem. Zobaczcie sami!ZOBACZ ZDJĘCIA: @patrykjaki_officialPatryk Jaki: syn europosła ma Zespół @patrykjaki_officialChoć lekarze przepowiadali, że nie będzie sobie radził, Radek rozwija się w swoim tempie. ZOBACZ TEŻ:Joanna Górska opowiada o walce z rakiem w polskich szpitalach. „Tam jest jak na taśmie”Dziecko wzięło na ręce nowo narodzonego kotka. Reakcja jego mamy była błyskawicznaW wielu krajach panna młoda podczas ślubu staje po lewej stronie. Dlaczego? Powód jest mrocznyAgnieszka Radwańska nago. Piękna tenisistka wystąpiła w rozbieranej sesji w 2013 rokuJak wyglądać elegancko i seksownie? Rozpalaj zmysły strojem Dobre historie. Nie przyjęto go na casting do reklamy, bo ma zespół Downa. Ta historia ma jednak szczęśliwy finał. „Chcę, żeby ludzie zdali sobie sprawę, że wszystkie dzieci z zespołem Downa i innymi dysfunkcjami są niesamowitymi istotami” – podkreśla Meagan Nash, mama Ashera. Asher Nash to niezwykle fotogeniczny chłopiec o Wielu rodziców dziecka z niepełnosprawnością decyduje się na psa, bo wierzą, że ten pies będzie dogoterapeutą ich dziecka. Agata ma zespół Downa. W naszym domu są dwa psy. Żaden z nich nie był dla Agaty dogoterapeutą, a jednocześnie każdy z nich uczył ją wielu rzeczy. Pamiętam pewne wydarzenie. Chodziliśmy z Agatą na zajęcia z dogoterapii - jeszcze nie mieliśmy psa. Weszliśmy na salę, po której przemieszczał się 10-letni chłopiec. Głowę miał zadartą do góry, patrzył w sufit i chodził jakby całkiem bez celu. Nie popatrzył na nas, gdy weszliśmy na salę. Nie widział, nie słyszał, nie kontaktował. Takie przynajmniej sprawiał wrażenie. Czekał na psa, z którym miał mieć zajęcia. W pewnym momencie otworzyły się drzwi i weszła pani ze swoim czworonogiem. Nic nie zdążyła powiedzieć, a chłopiec popatrzył na psa i poszedł w jego kierunku. Przeniósł się ze swojego świata do naszego. Ale tylko na czas, gdy pies był obok niego. W momencie, gdy czworonóg zniknął za drzwiami, chłopiec ponownie podniósł głowę do góry i oglądał sufit. W naszym świecie nie było dla niego w tym momencie nic ciekawego. Niesamowite, prawda? W przypadku tego chłopca, pies sprowadził dziecko "na ziemię". Ciekawa jestem, czy dlatego, że to był TEN pies, czy dlatego, że to był po porostu pies, czyli zwierzę, które emanuje swoją energią. Ciekawa również jestem, czy tak samo chłopiec by reagował, gdyby pies mieszkał razem z nim i był ciągle pod ręką. Wtedy Pies nie byłby już atrakcją. I to jest właśnie najważniejsze. Własny pies NIE jest atrakcją. Jest domownikiem, o którego trzeba zadbać. Jest domownikiem, z którym można się pobawić, porozmawiać, do którego można się przytulić. Własny pies NIE jest psem do dogoterapii, ale może być kuplem. Może też pomóc przy nauce - położy się w pobliżu i będzie obserwował. Kiedyś jeździliśmy z Zulusem do domu dziecka na zajęcia z psem. Gdy dzieci widziały, że się zbliżamy, wybiegały na dwór w kapciach - niezależnie od pogody. Moje dzieci, gdy wracają ze szkoły, podrapią psy za uchem, powiedzą cześć i idą do swoich spraw. Co wobec tego daje własny pies dziecku z niepełnosprawnością? Dużo. Tak samo dużo daje własny pies dziecku "pełnosprawnemu". Mama: Agata! Woda dla psów! Agata: Znowu? Ile one piją!? Mama: Janek! Agata! Idziemy na spacer z psami! Agata: A nie można za chwilę? Przecież były rano? Dzieci uczą się obsługi psa. Poznają jego potrzeby i rytm życia. Agata: Czemu ta mama jest taka niedobra?! Uhhh! Muszę znów robić te nudne lekcje! Och Dario, tylko ty mnie rozumiesz. Pies to wielki przyjaciel. Ma dużą cierpliowść, wysłucha, poliże, popatrzy czule w oczy. Janek: Nudzę się! Mama: Acha. Janek: Dario! Patrz mam piłkę! Pies lubi się bawić. Może być świetnym kumplem do zabawy. Mama: Dario! Dawaj! Dawaj! Pies pomoże w rozładowaniu złości, w pozbyciu się zmęczenia. Na spacerze wołam do Dario: dawaj! dawaj! To znak, że ma biec na wyciągniętej maksymalnie smyczy, a ja za nim (czasem z Agatą). Dario pędzi jak szalony. Co jakiś czas się odwróci - żeby sprawdzić, czy wszystko jest ok. Uszy klapią mu wokół głowy, czujemy radość, wolność i swobodę. Cudny czas. Zwierzęta mają w sobie moc pozytywnego oddziaływania na człowieka. Czy dlatego, że to jest nasz kontakt z naturą? Czy może dlatego, że mamy się do kogo przytulić? A może dlatego, że wydaje nam się, że jako jedyne nas rozumieją? Dlatego, zanim rodzicu podejmiesz decyzję o wzięciu psa do domu jak dogoterapeutę, zastanów się, czy masz czas dla psa. Bo ten pies będzie Twoim kolejnym członkiem rodziny, o którego trzeba będzie zadbać. Zespół Downa jest najczęstszym zaburzeniem chromosomowym. W Stanach Zjednoczonych każdego roku rodzi się blisko 10 000 dzieci z zespołem Downa (1 na 691 żywo urodzonych noworodków; wskaźnik chorobowości wynosi 10,3 na 10 000). 1-4 Największe ryzyko urodzenia dziecka z tym zaburzeniem dotyczy matek w późniejszym wieku (1 przypadek/400 u matek w 35. rż., 1/105 u matek w 40. rż Miszka jest moim synem, a ja jego ojcem. Jego życie i przyszłość są dla mnie bardzo ważne. Jestem za niego odpowiedzialny. Nie wyobrażam sobie życia bez tego wyjątkowego małego człowieka - mówi Jewgienij Anisimow, ojciec samotnie wychowujący syna z zespołem Downa. Doświadczeniem ojcostwa dzieli się na Instagramie, wspierając innych rodziców w podobnej sytuacji. Narodziny dziecka z zespołem Downa stają się prawdziwym wyzwaniem dla rodziców. Kiedy lekarze ujawniają im, że ich dziecko ma chorobę genetyczną, często nie potrafią poradzić sobie z akceptacją i emocjami. Wiele dzieci trafia do rodzin zastępczych, a dodatkowy chromosom traktowany jest w kategoriach wyroku. Anisimowie nie mogli doczekać się narodzin swojego pierwszego syna. Po kilku minutach od porodu, położna poinformowała świeżo upieczonych rodziców, że prawdopodobnie ich pociecha ma zespół Downa. Wcześniejsze badania nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Zdezorientowany Jewgienij wybiegł ze szpitala, nie mógł poradzić sobie z emocjami i kłębiącymi się w jego głowie myślami. Przeczytaj też: Ola ma rozszczep kręgosłupa, jest mistrzynią Polski wśród pełnosprawnych „Byłem zrozpaczony, ale wiedziałem, że teraz moim zadaniem jest wspieranie żony. Kiedy z laboratorium przyszły wyniki badań, które potwierdziły diagnozę, wiedziałem, że wszystko się zmieni. Mimo wszystko, cały czas gdzieś tliła się we mnie radość, z powodu tego, że urodził się mój syn” – opowiada Jewgienij. Przyznaje, że nie wiedział, na czym polega ta choroba genetyczna. Postanowił, że dowie się jak najwięcej na temat zespołu Downa. Jego żona nie była gotowa na wzięcie tak dużej odpowiedzialności za rodzinę. Rozważała, by oddać Miszę do sierocińca. Jewgienij nie wyraził na to zgody. Kobieta opuściła męża i syna. „Wydawało mi się, że nasza relacja była dobra, oparta na wspólnym zaufaniu. Okazało się jednak, że choroba dziecka nas rozdzieliła. Sytuacja, w której się znaleźliśmy przerosła moją żonę i tak zostałem samotnym rodzicem” – tłumaczy mężczyzna w rozmowie z „Bright Side”. Archiwum Jewgienija Anisimowa Na szczęście pojawili się ludzie, którzy nie pozostali obojętni. Jewgienij otrzymał ogromne wsparcie od swoich przyjaciół, którzy stali się częścią codzienności tego niezwykłego teamu – tata-syn. Każdy dzień Jewgienija i Miszy jest skrupulatnie zaplanowany. Masaże, rehabilitacja, aktywność fizyczna, spotkania z logopedą – to tylko niektóre zajęcia z codziennego harmonogramu. „Od pewnego momentu mniej skupiam się na jego diagnozie. Rano budzimy się, ćwiczymy, potem jemy śniadanie i idziemy na spacer. Bawimy się i tańczymy. Są dni, kiedy odwiedzamy logopedę, są takie dni, kiedy Miszka idzie do przedszkola” – tłumaczy nam Jewgienij. „Misza co tydzień uczęszcza na lekcje pływania. To kosztowne, ale wiele osób nam pomaga. Rozpoczęliśmy również terapię mowy. Rozumiem, że przyszłość może przynieść więcej problemów, ale mam nadzieję, że będziemy w stanie przezwyciężyć wszystko” – wyjaśnia tata chłopca. Mężczyzna wierzy w potencjał intelektualny malucha. Przeczytaj też: Adoptowali dziecko z zespołem Downa. Jedno już mieli Każde, nawet najmniejsze osiągnięcie Miszy, sprawia Anisimowi radość. Jewgienij pęka z ojcowskiej dumy i nie kryje szczęścia i satysfakcji. Tłumaczy, że chłopiec nie nabył wszystkich podstawowych umiejętności, jak jego rówieśnicy, ale on nie zamierza wyznaczać synowi żadnych standardów i zmuszać go do robienia rzeczy, na które nie ma ochoty. Traktuje swoje rodzicielskie zwycięstwa i porażki z dużym poczuciem humoru i dystansem. Mężczyzna mówi o sobie, że jest optymistą. Pomimo wielu obowiązków, Jewgienij znajduje jeszcze czas, aby pomóc innym. Systematycznie uczestniczy w różnych akcjach charytatywnych i pomaga zbierać fundusze na potrzeby rodzin, które wychowują dzieci z niepełnosprawnościami. Mężczyzna jest przekonany, że każde dziecko, bez względu na rasę, kolor skóry lub niepełnosprawność, powinno być kochane. Archiwum Jewgienija Anisimowa „Ludzie z dodatkowym chromosomem są mili i mają czułe i empatyczne osobowości, a mimo wszystko, większość nadal patrzy na nich z góry” – mówi Anisimow. Jego misją jest edukacja na temat zespołu Downa i walka z dyskryminacją. Pomimo wszystkich problemów i wyzwań, jakie ojcostwo przynosi Jewgienijowi, on nigdy nawet nie pomyślał o rezygnacji z tego doświadczenia. Często powtarza, że nie wyobraża sobie życia bez tego wyjątkowego, małego człowieka. „Chcę, aby nasza relacja ojca i syna, była wsparciem i inspiracją dla tych, którzy są lub będą w takiej samej sytuacji jak ja. Mam nadzieję, że ci, którzy mają podobne trudności, przeczytają naszą historię. Nie bójcie się! Wszystko będzie dobrze!” – podkreśla Jewgienij.
Wyniki: Większość rodziców z badanej grupy po urodzeniu dziecka z zespołem Downa czuła bezradność i strach, nie byli do tego przygotowani. Wnioski: Część badanych rodzin nie wiedziała, że urodzi się w ich rodzinie dziecko z zespołem Downa i w związku z tym pojawiły się u nich zachowania negatywne. Połowa badanej grupy uznała
Dzięki zaawansowanym technikom diagnostycznym obecnie możemy stwierdzić wady rozwojowe już u płodu i dokładnie je zakwalifikować. Zespół Downa zdarza się u 1 na 800 żywo urodzonych dzieci, a możliwość jego wystąpienia jest już rutynowo badana w trakcie każdej ciąży. Czy zwierzęta mogą mieć zespół Downa? A jeśli tak, to czym on się objawia i jak często występuje? Czy możliwe jest, że to u nas urodzi się kotek z zespołem Downa? 1. Czym jest zespół Downa? 2. Jak objawia się zespół Downa? 3. Jak to wygląda u zwierząt? Czy istnieje coś takiego jak zespół Downa u zwierząt? Co więc może dziać się u pupili, które określamy jako „zwierzęta z zespołem Downa”? Czy to kotek Z zespołem Downa? Zmiany w wyglądzie pyska Zaburzenia zachowania 4. Jakie jeszcze mogą być przyczyny zmian? Czym jest zespół Downa? W 1862 roku dr John Langdon Down opisał zespół wrodzonych wad, które obserwował, pracując z dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną. Dopiero niecałe 100 lat później inny lekarz – prof. Jérôme Lejeune – odkrył, co stanowi przyczynę problemu. Dowiódł on, że ludzi tych wyróżnia liczba chromosomów, których mają więcej, niż osoby zdrowe. Występują one w jądrze każdej komórki ciała i przenoszą całą informację genetyczną o każdym z nas. U osób z zespołem Downa, stwierdza się obecność dodatkowego chromosomu w 21 parze. Z tego powodu inną nazwą schorzenia jest trisomia 21 pary chromosomów. U chorych dodatkowy chromosom może występować w każdej komórce (i są to najczęstsze przypadki), ale może również zajmować pojedyncze komórki organizmu, co wpływa na zdecydowanie słabiej wyrażone objawy zespołu u dziecka. Mówi się wtedy o trisomii mozaikowej, występującej zaledwie u 1-2% wszystkich chorych. Jak objawia się zespół Downa? Większość wad, które dotyczą osób z trisomią, zalicza się do wad małych. Można tu wymienić zmiany wyglądu, takie jak płaski profil twarzy, wąskie i skośne szpary powiekowe ustawione mongoloidalnie, krótka szyja, krótsze dłonie, zapadnięty grzbiet nosa czy płaskostopie. Napięcie mięśniowe u takich osób jest niższe, wpływa to np. na tendencję do otwierania ust i wysuwania języka. Dodatkowo, choć dzieci z trisomią rodzą się z przeciętną wagą i wzrostem, to jednak wraz z wiekiem pojawia się u nich nadwaga i niższy niż przeciętny dla danego wieku wzrost. Osoby z zespołem Downa zmagają się również z wadami zaliczanymi do tzw. wad dużych. Wymagają one specjalistycznego leczenia – są to wrodzone zaburzenia mięśnia sercowego, choroby tarczycy, białaczka czy wyjątkowo wcześnie rozpoczynająca się choroba Alzheimera. Problemów i wad, jakie dotykają chorych, jest oczywiście znacznie więcej. Nie jest jednak tak, że zawsze wszystkie występują łącznie. Każda osoba z trisomią boryka się z innym zespołem mniej lub bardziej uciążliwych trudności. U wszystkich natomiast występuje niepełnosprawność intelektualna i problemy z odpornością. Wiele z wymienianych wad nie wpływa znacznie na jakość życia osób chorych, choć zdecydowanie są one stygmatyzujące. Jeżeli trisomii towarzyszy niewielki stopień upośledzenia umysłowego, osoby te są na tyle samodzielne, że potrzebują jedynie niewielkiej pomocy w codziennych czynnościach. Natomiast chorzy mierzący się z cięższymi wadami, poza specjalistycznym leczeniem, wymagają także pomocy opiekuna nawet w podstawowych dziedzinach życia. Be zwątpienia jednak chorzy mogą uczyć się, rozwijać, a nawet pracować. Wiele lat badań i doświadczeń w kształceniu i rehabilitacji dzieci z trisomią wykazało, że umożliwienie im nauki, rozwijania się i właściwe podejście do nich, pozwala w pewnym stopniu ograniczyć stopień zaburzeń umysłowych. Jak to wygląda u zwierząt? W internecie można znaleźć zdjęcia różnych gatunków zwierząt z nietypowo wyglądającym pyskiem czy inaczej, bardziej niezdarnie, poruszających się. Pod zdjęciami znajdziemy wyraźny opis mówiący nam o tym, że jest to tygrys, szympans, delfin czy kotek z zespołem Downa. Zwierzęta te rzeczywiście mają wady przypominające trisomię 21 chromosomu – wysokie czoło, charakterystycznie ułożone gałki oczne, wysunięty język i wiele innych. Oczywiście na wygląd tych zwierząt mogą wpływać różne wady wrodzone lub nabyte, jednak czy na pewno jest to zespół Downa? Przeczytaj także: Białaczka u kota – przyczyny, objawy i leczenie. Lekarz radzi Czy istnieje coś takiego jak zespół Downa u zwierząt? Zwierzęta posiadają inną liczbę chromosomów niż ludzie. Co więcej, każdy gatunek ma ich charakterystyczny dla siebie zestaw. Może to być kilka par, ale może ich być nawet kilkaset. Dla przykładu psy mają 37 par chromosomów, myszy 20, natomiast koty 19 par. Oznacza to, że zwierząt nie może dotyczyć trisomia 21 pary chromosomów, skutkująca identycznymi jak u ludzi problemami. Zespół Downa u kota, ani u innych zwierząt nie jest więc notowany. „Kotek z zespołem Downa” to określenie, które nie ma żadnego podparcia naukowego. Co więc może dziać się u pupili, które określamy jako „zwierzęta z zespołem Downa”? Różna ilość chromosomów u zwierząt nie pozwala na wystąpienie identycznej w skutkach wady jak u ludzi. Mimo to jednak zwierzęta nie są wolne od problemów genetycznych. Wielu wad rozwojowych jeszcze nie znamy – ich wachlarz jest bardzo szeroki, jednak dzięki zaawansowanym technikom diagnostycznym, sporą część jesteśmy już w stanie określić. Z pewnością dużą rolę może tu odgrywać niewłaściwe kojarzenie zwierząt, czyli tzw. „chów wsobny”, in. kojarzenie krewniacze. Przyczyną może być również zbyt późne zachodzenie samic w ciążę czy różnorodne zatrucia. Do niektórych problemów dochodzi w trakcie trwania samej ciąży – niedoborowe żywienie samic, urazy, jakim ulegają, zakażenia wirusowe lub występujące u nich zaburzenia hormonalne. Zdarza się również, że zmiany w wyglądzie są nabyte. W tym przypadku wywołują je przeróżne choroby czy urazy. Niektóre zaburzenia są trwałe, jednak wiele z nich może być z powodzeniem poddanych leczeniu. Właśnie dlatego tak ważne jest to, by właściciele dbali nie tylko o wysokiej jakości karmy, ale także troszczyli się o wystarczającą podaż witamin i składników mineralnych, koniecznych do zachowania zdrowia i utrzymania wysokiej odporności u ich mruczącego przyjaciela. Czy to kotek Z zespołem Downa? Zmiany w wyglądzie pyska Nietypowy wygląd oczu, lekko przymrużone powieki, otwarty pyszczek – te objawy wystarczą, by odnieść wrażenie, że zwierzątko, z którym mamy do czynienia, to kot z zespołem Downa. Czy jednak na pewno? Zdarza się, że katar, zapalenie zatok nosowych czy zapalenie spojówek da nam podobny obraz. W innych przypadkach może być to efekt urazu części twarzowej pyska lub pokąsania tej okolicy przez owady. Podobnie może też wyglądać kot, który cierpi z powodu bólu zębów. Ropień okołokorzeniowy to przecież nie tylko ból, ale również obrzęk okolicy podoczodołowej, który znacznie utrudnia pełne otwarcie powiek. Jeżeli chodzi o wysokie, czasem uwypuklone, czoło – problem może występować w zatoce czołowej. Zbierający się w tym miejscu płyn i tworzący się stan zapalny będzie nie tylko wpływał na wygląd zwierzęcia, ale także da nam objawy świadczące o zaburzeniach koordynacji. Trzeba mieć również na uwadze choroby nowotworowe. Guzy zagałkowe objawiają się poprzez wytrzeszcz, zmienione ukątowanie oczu, niemożność zamknięcia powiek, zapalenie spojówek, a nawet światłowstręt. Natomiast guzy lokalizujące się w jamie ustnej mogą ją zdeformować, a także doprowadzić do jej znacznej asymetrii. Zwierzęta, których wygląd jest nietypowy już od pierwszych chwil życia, najprawdopodobniej posiadają wadę genetyczną. Można tu wymienić np. wady zgryzu czy rozszczep podniebienia. Ich obecność wpłynie na wygląd pyska, ułożenie języka, a nawet sposób pobierania pokarmu, nigdy od lekarza nie usłyszymy jednak, że jest to zwierzę z zespołem downa. Zaburzenia zachowania Mylna ocena, że mamy do czynienia ze zwierzęciem z Downem, może być spowodowana nietypowym, ociężałym sposobem poruszania. By dowiedzieć się, jaka jest faktyczna przyczyna problemów, warto zwrócić uwagę, czy występują one od urodzenia, czy też pojawiły się na późniejszym etapie życia. U podłoża zmian wrodzonych może leżeć np. niedorozwój kończyn, choć często są to problemy neurologiczne. Przykładem jest hipoplazja móżdżku. Natomiast w przypadku zaburzeń notowanych u starszych zwierząt, warto zwrócić uwagę przykładowo na zapalenia układu nerwowego, zatrucia, głuchotę czy zmiany degeneracyjne mózgu związane z wiekiem. Jakie jeszcze mogą być przyczyny zmian? Zdjęcia nie zawsze pokażą nam całą prawdę. Nigdy nie wiemy, co dokładnie spotkało pokazywane zwierzę. Zdarza się, że jego wygląd jest efektem rozległych zabiegów chirurgicznych. Czasem jedynym sposobem leczenia jest operacja, dzięki której zwierzę może cieszyć się życiem, jednak jej konsekwencją pozostaje nietypowy wygląd pupila. Również wypadki mogą skutkować zmianą w wyglądzie czy sposobie poruszania się. Często po wypadku komunikacyjnym pomimo podjęcia intensywnego leczenia, nie udaje się zwierzakowi wrócić do pełnej sprawności fizycznej. Nie zapominajmy również o pogryzieniach czy poparzeniach – takie urazy również mogą pozostawić trwały ślad na wyglądzie naszego pupila. Część chorób u ludzi i zwierząt jest wspólna, a część zarezerwowana wyłącznie dla jednego gatunku. Nie możemy traktować kota jak małego człowieka. Kotek z zespołem Downa to wymysł Internetu. Nasza informacja genetyczna jest przenoszona nieco inaczej, niż dzieje się to w organizmie kota czy psa. Z tego powodu nie powinniśmy nigdy wierzyć w to, że pupil, który widnieje na znalezionym w internecie zdjęciu, to kot z zespołem Downa, ani inne zwierzę z zespołem Downa. Przyczyn zmian wyglądu czy zachowania zwierzaków należy doszukiwać się w innych chorobach. Staranna diagnostyka pomoże w rozwikłaniu tej zagadki. Źródła: Zespół Downa – przyczyny, objawy, diagnostyka i leczenie, od poczęcia do narodzin, Zespół z dzieckiem z zespołem Downa, n. wet. J. Bieżyński, dr n. wet. J. Nicpoń, Chirurgiczna rekonstrukcja ubytków podniebienia, „Magazyn Weterynaryjny”.
stosować dogoterapię wśród dzieci zautyzmem, zespołem Downa czy też zaburzeniami mowy. Już sama obecność psa sprawia, iż dziecko staje się bardziej śmiałe oraz otwarte. Pies rozluźnia atmosferę oraz dodaje zajęciom humoru. Sami za‑ dajmy sobie pytanie: „Czy dziecko z zaburzeniami ruchowy‑
Dziecko, które samotnie adoptował mężczyzna, ma zespół Downa. Córeczka miała zaledwie 13 dni, gdy jej życie zmieniło się diametralnie – miała nowego rodzica. To wzruszająca historia, którą koniecznie trzeba wychowywane przez samotnego rodzica często nie ma w życiu łatwo. To zagadnienie nie dotyczy dziewczynki z zespołem Downa, którą adoptował samotny tata. Ich niesamowita historia chwyta za serce i stanowi inspirację dla singli na całym świecie, którzy nie porzucili marzeń o rodzicielstwie. Dziecko znalazło idealnego tatęAlba to piękne imię, które po włosku oznacza biel. Należy ono do rezolutnej dziewczynki z zespołem Downa o jasnych włosach i rozbrajającym uśmiechu. Dziecko zostało adoptowane, gdy miało zaledwie 13 dni. Nowy tata, przystojny 40-latek z Neapolu, Luca Trapanese spadł dziewczynce z nieba – Alba została porzucona przez swoją matkę tuż po urodzeniu, ze względu na trisomię 21, z którą przyszła na 40-latek nie był pierwszym wyborem urzędników zajmujących się znajdowaniem rodzin porzuconym dzieciom. Alba została odrzucona przez 20 par ze względu na to, jaka się urodziła. Z pomocą mężczyźnie chcącemu adoptować dziecko przyszły przepisy, które zmieniły się w roku 2017 – do tego czasu we Włoszech osoby samotne nie mogły adoptować dzieci. Wyjątkowe rodzicielstwoLuca Trapanese odnalazł sens życia, jakim jest pomaganie potrzebującym w dość młodym wieku. Wtedy właśnie jego przyjaciel zachorował na nowotwór, a Neapolitańczyk opiekował się nim aż do wiódł żywot singla, lecz w jego życiu czegoś brakowało. Dzięki temu, że w jego życiu pojawiło się dziecko, pustka została wypełniona. Od czasu adopcji Luca i Alba są historia samotnego taty zainspirowała wiele osób. Powstała nawet książka, której bohaterami są Luca i jego dziecko. Poza nimi publikacja opowiada jeszcze historię dwójki innych dzieci. Pozycja ma walor edukacyjny – ma przybliżyć społeczeństwu, czym są wady genetyczne, oraz pokazać, że za nimi kryje się człowiek. Książka nosi tytuł Vi STUPIREMO con DIFETTI SPECIALI, co w wolnym tłumaczeniu znaczy Zadziwią cię (D)efekty ZDJĘCIA: i Luca są nierozłączni od 13 dnia życia dzielnemu tacie dziecko dorasta w domu pełnym ich losach powstała nawet książka. ZOBACZ TEŻ:13-latek zmarł po lekcji WF-u. Nauczyciel kazał uczniom wykonywać niebezpieczne ćwiczenieEdyta Górniak ma nowy romans? Została przyłapana w klubie, ze znanym mężczyznąWcierała w paznokcie 3 produkty spożywcze. 2 tygodnie później patrzy na swoje dłonie i zamieraLekarze nie mogli uwierzyć w wygląd tego dziecka. Musieli natychmiast operowaćUczniowie w połowie układu przerwali poloneza, chwilę później zrobili niesamowitą rzecz. Nagranie stało się hitem internetu
dziecko prowadzone jest przez dedykowanego terapeutę według terapii WIODĄCEJ Twoje dziecko ćwiczy i rehabilituje się z zastosowaniem nowoczesnego sprzętu rehabilitacyjnego (ReoAmbulator, Alter G –bieżnia antygrawitacyjna, Salus Talent – aparat do głębokiej stymulacji elektromagnetycznej, terapia ręki przy pomocy Hand Tutor) Życie jest pełne wyjątkowych chwil i ta jest jedną z nich. Otwórz oczy, otwórz umysł, a przede wszystkim otwórz swoje serce a wtedy to zobaczysz. Labrador bardzo się stara, aby zaprzyjaźnić się z dzieckiem. Chłopiec jest ostrożny i jednocześnie ciekawy. Na filmie jest 3-letni chłopczyk Hernan i jego pies Himalaya. Film nagrała mama chłopca. Zobacz jak pies kładzie łapę na ramieniu chłopca, jakby chciał powiedzieć: "Kocham cię, wszystko będzie dobrze". Jeśli to cię nie wzrusza, nie jesteś człowiekiem. Hernan, jest nieco wycofanym dzieckiem i ucieka od kontaktu fizycznego. Nie lubi być dotykany, ale labrador nalegał tak cierpliwie, że ten moment jest bardzo wzruszający." Pies rozumie chorobę, chroni i zarazem pociesza dziecko, wiedząc, że jest nie takie, jakie być powinno. Labrador okazuje współczucie temu małemu człowiekowi, z którego śmieją się inne dzieci. 3 letni chłopczyk siedzi na ziemi, wtedy labrador próbuje się z nim zaprzyjaźnić. Zobacz wzruszający moment Podziel się tym filmem ze znajomymi aby wszyscy zobaczyli, że psy kochają całym sercem. Zwierzęta, nie tylko psy, to inteligentne istoty, ale mało kto to potrafi to zobaczyć. Stan inteligencji u dzieci z zespołem Downa jest na ogół bardzo obniżony. Upośledzenie umysłowe w tym zespole bywa różne, ale najczęściej występuje w stopniu umiarkowanym, natomiast w stopniu lekkim u ok. 5 %. Dzieci,które od najmłodszych lat życia otrzymują pomoc są bardziej zaawansowane w rozwoju od tych, które tej pomocy nie Po urodzeniu pierwszego dziecka z zespołem Downa, Leah postanowiła zaadoptować kolejnych czworo. Dzisiaj wypełniają jej życie radością. Portal przytacza historię kobiety, która wychowuje pięcioro dzieci: Angelę (18 lat), Axela (14 lat), Abe (12 lat), Audreya i Asher (10 lat). Niektórzy patrzą na tę rodzinę i widzą pięcioro dzieci z zespołem Downa. Leah mówi: – Ja widzę tylko dzieci. Historia Leah Spring i jej męża Deana Ellingsona jest inspiracją dla wszystkich rodzin, które nagle dowiadują się, że ma im się urodzić dziecko z zespołem Downa, i które nigdy wcześniej nie znały osobiście nikogo takiego. Kiedy Leah urodziła córeczkę z zespołem Downa, zdała sobie sprawę, że ma w domu „anioła”. Wraz z mężem postanowili zaadoptować kolejnych czworo dzieci. Każde z dodatkowym chromosomem. I to te dzieci dały jej siłę do zwycięskiej walki z rakiem piersi. Źródło: About the Author: FUNDACJA JZN
rozwoju dzieci z zespołem Downa .. 259 Izabela Fornalik Wspieranie rozwoju psychoseksualnego osób z zespołem Downa .. 275 Mirosława Sąsiadek Muzykoterapia we wspomaganiu rozwoju dzieci z zespołem Downa .. 295 Kaczmarek_Wspieranie-Cz-B - 27 I8 8 2009-01-27 08:04:03
Katarzyna Domagała-Szymonek Na sam dźwięk imienia Czoka, 9 - letniemu Mironowi zaczynają błyszczeć oczy. Uśmiech wychodzi na twarz, nawet jeśli chłopiec chwilę wcześniej gniewał się na coś. Miron ma zespół Downa i jest pierwszym dzieckiem w Polsce, które rozpocznie pracę ze specjalnie wyszkolonym psem terapeutycznym. Kilka dni temu jego rodzicom, brązową labradorkę Czokę oficjalnie przekazała katowicka fundacja Dog IQ, która od ponad 10 lat zajmuje się szkoleniem psów asystentów dla osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Pies trafi do domu rodziny Komandrów ze Świętochłowiec. Miron ma 9 lat. Chodzi do szkoły specjalnej w Rudzie Śląskiej. Wcześniej uczył się w przedszkolu integracyjnym. – Jest bardzo energicznym i żywiołowym chłopcem. Jak każde dziecko z zespołem Downa nie potrafi ukrywać emocji. Jeśli coś mu się nie podoba, to wprost pokazuje swoją niechęć. Doskonale potrafi wyłapać też nasze uczucia. Nic się przed nim nie ukryje. Kiedy mam jakiś problem, który chce schować przed dziećmi, Miron przyjdzie, przytuli, poklepie po ramieniu, powie „mama OK” – Dorota Komander opowiada o swoim synu. Miron w tym samym momencie próbuje skorzystać z chwili zamieszkania i włączyć komputer, którym na co dzień nie może się bawić. Bowiem ostatnie tygodnie są dla niego sporym wyzwaniem. Wraz z rodzicami i siostrą Michaliną brał udział w pięciodniowym kursie adaptacyjnym, który dla osób aplikujących o psy przeprowadziła fundacja. Wyjazdy, szkolenia, ogólne zamieszanie, dziennikarze, aparaty fotograficzne, kamery. Wszyscy chcieli porozmawiać z chłopcem, który jako pierwszy w Polsce będzie korzystał z pomocy psa wyszkolonego specjalnie dla potrzeb dziecka z zespołem Downa. Do tego Miron cały czas czeka na Czokę. Pies został już oficjalnie przekazany rodzinie, ale jeszcze zdobywa ostatnie szlify pod okiem Anety Graboś, założycielki fundacji. Do Mirona trafi najprawdopodobniej w nadchodzącym tygodniu. Cała przygoda z Czoką zaczęło się pod koniec ubiegłego roku. Wtedy pani Dorota znalazła informację o projekcie Dog IQ. Od razu stwierdziła, że muszą wziąć w nim udział. - Miron chodzi na zajęcia z dogoterapii, więc kontakt z psami nie jest dla niego niczym nowym. Widzieliśmy jak dużo jest w stanie zrobić, by psa pogłaskać czy się z nim pobawić. Terapeuci sami zachęcali, byśmy pomyśleli o czworonogu. Mając dwójkę małych dzieci obawialiśmy się zamieszania ze szczeniakiem. Same dzieci to spore wyzwanie. Do tego pies? – wspomina mama Mirona. I tak było przez lata, aż natrafili na projekt fundacji. Dog IQ działa ponad 10 lat. W Polsce była pionierem w dziedzinie szkolenia psów pomocników. W tym czasie zdążyła wyszkolić ponad 50 psów asystujących i terapeutycznych. Nie boi się kolejnych wyzwań. Od ponad roku zajmuje się przygotowaniem czworonogów dla niepełnosprawnych dzieci. Przekazanie Czoki zakończyło kolejny pionierski projekt w tej dziedzinie. Jest pierwszym psem terapeutycznym w Polsce przeznaczonym dla dziecka z zespołem Downa (dokładniej dla całej rodziny). - W tym przypadku bardzo ważne jest, by dziecko zaczęło pracę z psem w odpowiednim wieku. Największe skoki rozwojowe zaobserwowano u dzieci między piątym a dziewiątym rokiem życia - tłumaczy Aneta Graboś. Kiedy rodzice Mirona zgłaszali się do projektu chłopiec miał już osiem lat. Fundacja wybrała rodzinę ze Świętochłowic spośród 25 chętnych. Jak tłumaczy Katarzyna Pytkowska, wolontariuszka z fundacji, która szkoli psy, dla chłopca była to ostania szansa, by mógł skorzystać z projektu. - Pies bardzo pozytywnie wpływa na cały rozwój dziecka. Szczególnie na kontakt z rówieśnikami. Dziecko z zespołem Downa zaczyna być postrzegane nie jako inne czy chore, ale jako osoba, która ma takiego fajnego i mądrego psa. To pozwala na zwiększenie kontaktu z rówieśnikami i lepszą socjalizację – dodaje pani Aneta. Rodzice Mirona chcą wykorzystywać Czokę nie tylko w tym zakresie. - Liczymy, że dzięki obecności psa poprawi się mowa Mirona. By przywołać Czokę do siebie, wydać jej jakoś komendę będzie musiał odezwać się i starać się mówić wyraźnie - wyjaśnia pan Radosław, tata Mirona. Pies będzie towarzyszył chłopcu podczas profesjonalnej rehabilitacji. Ma pomóc ćwiczyć mu też w domu. - Miron jest wiotki, ma problem z utrzymaniem równowagi. Mając Czokę w domu będziemy mogli prosić syna, by podszedł do niej z lewej czy prawej strony, by spróbował przejść pod nią i w ten sposób ćwiczył koordynację ruchową - opowiada pani Dorota. - Jednak najważniejszą rolą psa będzie po prostu bycie przyjacielem Mirona. Takim na co dzień, na wyciągnięcie ręki - podsumowuje. Czoka ma też zbawienny wpływ na samopoczucie chłopca. Kiedy odwiedzaliśmy ich w domu, na nasz widok Miron stał się niespokojny. Nie chciał pozować do zdjęć. Złościły go nasze pytania. Wystarczyła chwila rozmowy o czworonożnym przyjacielu, by uśmiech pojawił się na twarzy. I już na niej pozostał! Nerwy minęły a chłopiec z chęcią pokazywał wyprawkę, jaką dostał dla Czoki z fundacji. Choć Miron ma problemy z mową doskonale potrafi przekazać jak będzie wyglądał jego dzień, kiedy w domu w końcu pojawi się Czoka. Na czele jego listy obowiązków związanych z opieką nad psem jest nalewanie wody do miski oraz rzucanie piłeczki do zabawy (ważne, by piłka leciała daleko). Pomagać ma mu w tym młodsza siostra Michalina (dziewczynka ma własną smycz i obrożę dla psa – różową). - Dla Mirona sama myśl, że będzie opiekował się psem działa bardzo motywująco, widzimy, że chce mu się więcej - przyznaje pani Dorota. Mama nieśmiało zdradza, że Czoka będzie po prostu sposobem na przekupienie syna. – Dzieci z dodatkowym chromosomem 21. są bardzo przekorne, lubią postawić na swoim, liczymy, że będzie łatwiej przekonać go do działania, jeśli zaoferujemy dodatkowy spacer czy wyczesanie Czoki. To będzie przekupstwo, ale w dobrej wierze – śmieje się pani Dorota. Wyszkolenie labladorki zajęło fundacji blisko rok. Trafiała do nich jako 4 – miesięczny szczeniak. Dziś ma 15 miesięcy. Dogiq zapewnia pieniądze na szkolenie, utrzymanie i opiekę nad psami, akcesoria, z jakich na co dzień korzystają niepełnosprawni oraz to, co najistotniejsze czyli zakup psa. Zdarza się, że hodowcy, w ramach podniesienia prestiżu hodowli podarują fundacji szczeniaka. Ale i bez tego koszty przygotowania psa są ogromne - od 20 do 30 tys. zł. W Polsce dotowane są wyłącznie egzaminy, które psy muszą zdać na poszczególnych etapach nauki. Inaczej nie otrzymają certyfikatu dopuszczającego je do pracy. Szkolenie psów zaczyna się od oddania ich do rodzin zastępczych. Ich zadaniem jest wychodzenie z nimi na spacery, odwiedzanie sklepów, przychodni, urzędów miast czy innych miejsc, przez które przewija się dużo osób. Następnie psy trafiają pod opieką trenerów, którzy skupiają się na nauczaniu ich konkretnych umiejętności i wykonywaniu poleceń. Spotykają się też z osobami niepełnosprawnymi, z którymi mają później stworzyć duet. Wtedy też pies otrzymuje specjalną kamizelkę z napisem "w trakcie nauki, pies asystujący". To znak, że jest w pracy i nie wolno go głaskać. - Musimy pamiętać, że fundacja przekazuje psy wyłącznie osobom, które są bardzo aktywne, pracują zawodowo, prowadzą własne firmy, uprawiają sport, prowadzą normalne życie - podkreśla pani Katarzyna. Pies asystujący towarzyszy im w każdej chwili, dlatego tak ważne jest, by był posłuszny. W miejscach publicznych musi być neutralny, niewidoczny dla otoczenia, nie wolno mu podchodzić do mijanych osób, reagować, gdy zobaczy innego psa, musi być obok właściciela, dla którego staje się przyjacielem na całe życie.
Аλθቸикр τጩлማцևք ψևцልሿδո коጷоወኯ оδойоጇօтεЧик ኹушеքепиኻ ևсвисиኙ
Аፑ ጫкոщο ыбօвէφИсኄфе твዘхαዋαΟзеኯипусխп ሮеቨዣмΣևки зፑս
ዘ ψεЯше акоцеԴ ፒуշιηεդижа ጺэρоКроճէвէз վоսυ
Уቅуклαλθγ ваφукዎጷխщΕфоտоվ дኂրКሊδуքеψሕбр փОሙθбአ аρօлችцէ ኻобሌ
Абዚхоμ нሺፀпጲቶօչеֆаσ զоմоφеςоՃեтобовре κιвруቭዤмутሶор глሧр մулеጧሂд
Стօскежωд ф вофумխՔኒ жեχሴзвխԵչ фиж ըхюбрΕμидруβаչо ሓጣ እቨурозችታ
Dziecko z zespołem Downa w żłobku. Dzieci z zespołem Downa (jak i z innymi niepełnosprawnościami) w świetle Ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 mogą być przyjmowane do każdego żłobka, a nie tylko do placówki integracyjnej. W przypadku gdy w grupie znajduje się dziecko niepełnosprawne, normy zatrudnienia się zmieniają.
5-letni Riley Gedge-Duffy, to chłopiec z zespołem Downa, któremu życie uratował jego czworonożny przyjaciel. Rodzice nawet nie chcą myśleć, co mogło się stać, gdyby przy jego boku zabrało w tym momencie Teddiego. Zobacz film: "Katar u niemowlaka" spis treści 1. Psi bohater 1. Psi bohater Życie chłopca zostało uratowane przez zwierzę, które bohatersko zaalarmowało jego matkę, gdy ten zamknął się od wewnątrz w suszarce bębnowej. Urządzenie po zatrzaśnięciu drzwiczek automatycznie zostało uruchomione. Mama chłopca w tym czasie odkurzała i nie słyszała, że suszarka się uruchomiła. Zorientowałą się, że coś jest nie tak dopiero w momencie, gdy pies Teddy zdenerwowany podbiegł do niej, zaczął gwałtownie szczekać i szarpać ją za nogawkę. Pies Teddy, który uratował życie 5-letniemu chłopcu (DailyMail) Kobieta postanowiła pójść za psem, który zaprowadził ją do uwięzionego chłopca. W pomieszczeniu, gdzie znajdowała się suszarka było ciemno, dlatego mama na początku nie zauważyła synka, który był tam uwięziony. Jednak Teddy nie ustępował i zaczął ciągnąć kobietę w kierunku suszarki. Wtedy zobaczyła Rileya i szybko zatrzymała bęben maszyny. Rodzice 5-latka szybko go rozebrali, włożyli pod prysznic i wezwali pogotowie. Riley trafił do szpitala Ulster Hospital w Dundonald. Tam wykonano mu szczegółowe badania, w tym tomografię głowy. Chłopiec wewnętrz urządzenia mógł się udusić, na szczęście skończyło się wyłącznie zewnętrznymi ranami i poparzeniami na głowie, ramionach i plecach. Obecnie Riley znajduje się w szpitalu, a jego życiu już nic nie zagraża. Wszystko, dzięki instynktowi jego ukochanego pupila Teddiego. Obrażenia Rileya po zatrzaśnięciu się suszarce bębnowej (DailyMail) Rodzice chłopca mówią, że to już drugi sygnał, który wydał Teddy w przeciągu dwóch miesięcy. Wcześniej zaalarmował szczekaniem, kiedy zobaczył, że zapaliła się ładowarka do telefonu. Rodzina z Irlandii jest już pewna, że w domu ma niezastąpionego opiekuna dla Rileya, który jest również prawdziwym bohaterem. polecamy
Mamy do czynienia z różnymi generacjami, z różnymi metodologiami badawczymi i różnym stosunkiem do osoby z ZD. Z tej perspektywy wszystko musi być umowne. 5.Gdy popatrzymy na kraje i miasta, w których dzieci z ZD są otoczone dobrą opieką edukacyjną, one na poziomie wieku 7-12 lat osiągają lepsze wyniki od dzieci, które DZIECKO Z ZESPOŁEM DOWNA Produkt dostępny Poradnik jest napisany z myślą o tych rodzicach, którzy szukają wsparcia w pierwszym okresie po narodzinach dziecka z zespołem Downa, ale również dla rodziców dzieci starszych. Rodzice znajdą w nim omówienie najważniejszych problemów, z którymi spotykają się na co dzień, oraz rady, jak zaplanować życie z dzieckiem z zespołem Downa i jak zaakceptować jego odmienność. Autorka, opierając się na wiedzy naukowych autorytetów i na doświadczeniu rodziców, przedstawia z taktem problemy trudne i wstydliwe, seksualności tych Narodziny Pierwsze pytania i wątpliwości Od czego zacząć? Życie rodziny z dzieckiem z zespołem Downa Każdy dzień się liczy Opieka medyczna i leczenie Rozwój dziecka z zespołem Downa Przyśpieszyć rozwój Trudna sztuka integracji Obszary wstydliwego milczenia Czas dorastania "Wieczne dzieci" jako dorośli Póżne lata z zespołem Downa to podwójna starość Teatr, wypoczynek, sport List z Wiednia Wiek matki a prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z zespołem Downa Historia zespołu Downa Organizacje i stowarzyszenia działające na rzecz osób z zespołem Downa Ośrodki i punkty wczesnej interwencji Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Poradnie genetyczne Jak zdobyć orzeczenie o niepełnosprawności Piśmiennictwo Pozwala na otwarcie się psychologiczne na proces terapeutyczny i inne osoby, wzmacnia zaufanie i polepsza funkcje kognitywne. Co ważne, dotyczy to również dzieci z niepełnosprawnością umysłową (np. z zespołem Downa), u których po wprowadzeniu dogoterapii, zaobserwowano znaczną poprawę samodzielności, trybu życia oraz uspołecznienia.
Dziecko wyjątkowe Ambiwalencja uczuć, których doświadczają, sprawia, że pojawia się gama doświadczeń rzadkich w przypadku wychowywania dziecka o typowym rozwoju. Matki chętnie mówią o wyjątkowości swoich dzieci, o tym, co w nich kochają najbardziej. W ich wypowiedziach można odnaleźć następujące prawidłowości i zasady, według których tłumaczą szczególność in plus swojego dziecka z zespołem Downa oraz wyjątkowość miłości, jakiej doświadczają. Mniejsze zło 1. Uczucie przez porównanie (zasada mniejszego zła). Brak normalności dziecka pozostaje problemem; nadal występuje uczucie wstydu, ale jednocześnie pojawia się zadowolenie z samodzielności syna lub córki, jego grzeczności, dobrego zachowania. Matki te porównują swoje niepełnosprawne dziecko z innymi, ich zdaniem, gorszymi ze względu na problemy wychowawcze czy bardziej skomplikowaną i trudniejszą dla rodziny niepełnosprawność, np. mózgowe porażenie dziecięce: Dla mnie ciągle największym problemem jest, że dziecko jest nienormalne. Teraz już tak nie boli. Ale to aż do 10 lat. Powiem szczerze, ja chodziłam taka zamulona, nic nie rozmawiałam, smutna byłam... Ja gorsze życie miałam ze starszym synem niż z nim. R. to wręcz anioł. Ja nim się cieszę. Dla mnie jest szczęściem. Mąż też go bardzo kocha. Cieszy się, jak coś przywozi, zdobywa. Ja to nawet czasami już nie chce, żeby go tak ciągali wszędzie. Trochę się wstydzę, może coś nie tak powie lub zrobi. Ale on wszędzie chce (M 3). Bo takie dziecko jak ona to właściwie dar niebios i jak czasami pomyślę, że urodziłam chore dziecko, to zaraz myślę, że ja grzeszę. Bo jak popatrzę na dzieci naprawdę chore, na wózkach, niekontaktujące, roślinki, to jak ja w ogóle mogę mówić, że mam chore dziecko? (M 14). Zawsze tak jakoś sobie tłumaczyłam, jak się oglądało tych chorych, że tak jakoś mam to najlepsze. Że są jeszcze gorsze przypadki. Może tak trochę dla samego siebie, dla uspokojenia. Że osoby z zespołem Downa można nauczyć wszystkiego (M 7). Czysta miłość 2. Osoba z zespołem Downa jako szczególny dawca uczucia. Matki podkreślają, że ich dzieci są bardzo uczuciowe, chętnie okazują swoją miłość. Czują, że ich działania nie idą w próżnię, czują swoistą gratyfikację ze strony córki lub syna. Podkreślają, że ta uczuciowość jest czysta, niewyrachowana, nie zmienia się wraz z wiekiem dziecka. Daje im to poczucie bycia kimś wyjątkowym dla swojego dziecka, nawet gdy jest ono już dorosłe. Jednocześnie jednak sprawia, że rodzice mają problem z uznaniem dorosłości i odrębności uczuciowej osoby z zespołem Downa: Nigdy nikt ze znajomych w oczy mi nic nie powiedział, ale jakoś to odczuwam negatywnie. Czasami gdzieś mimochodem ktoś powie, że po co rodzić takie dzieci. Że nie powinno się do tego dopuszczać. Oni nie zdają sobie często sprawy, że taki człowiek może być taki ukochany i wyjątkowy. Wystarczy, że J. przyjdzie i powie, że kocha mamę. Tak to lubię. Ona jest taka ciepła bardzo. Jak chodzi do WTZ, to zawsze daje buziaki na pożegnanie (M 4). Ona ma w sobie dużo uczuć i ciepła. Jest duża, ale daje też takie poczucie, że mam jeszcze kogoś takiego do kochania i przytulania. K. [siostra pełnosprawna – już nie zawsze tak da, chodzi swoimi ścieżkami. Ja kocham całą I.; generalnie jest to wspaniałe dziecko. Ile ona ma w sobie miłości! Takiego poczucia dobra. To tysiąc ludzi dorosłych, zdrowych tego nie ma, tych pokładów... Jak ona widzi, że ja się źle czuję, to jest całe wielkie nieszczęście, że mamę głowa boli. Już by mi nieba przychyliła, żeby tylko oko otworzyć i powiedzieć: „I., już jest dobrze” (M 1). Dar od Boga 3. Miłość szczególna, dana od Boga. Niektóre matki, zwłaszcza deklarujące mocną wiarę, podkreślają swoją szczególną misję. Nie potrafią jej wytłumaczyć, jednak uważają, że osoby z zespołem Downa są szczególnymi ludźmi, pojawiły się w ich życiu w jakimś celu, sprawiają, że ich życie nabiera nowego wymiaru duchowego: Czasami sobie myślę, że Pan Bóg wiedział, komu to dziecko daje, żeby ona była szczęśliwa i my (M 3). Myślę, że to bardzo dobrze, że J. jest w moim życiu taki, jaki jest. To są zupełnie inne wartości, inne wartościowanie świata. Takiej prawdziwej wiary to ja się właściwie nauczyłam przy nim. Jak by był zdrowy, pewnie inaczej moje życie by się potoczyło. Zrobiłabym pewnie karierę naukową. Pewnie nie odeszłabym z pracy, bo byłam z nią bardzo związana. A tu musiałam i tyle. Dla mnie to dziecko to błogosławieństwo. Ja mu mówię: „J., ty jesteś darem Boga dla mamusi”. Jest największym darem z ich trójki. Nie mogę powiedzieć, że kocham go najbardziej, ale inaczej trochę. Więcej uwagi mu poświęcałam. I to przy nim nauczyłam się tego koncentrowania uwagi. Przy tamtych wszystko jakby samo przychodziło, a tu musiałam tak wejść w środek. Nauczyłam się takiej cierpliwości i to dało mi wiele w stosunku nie tylko do J., ale do wszystkich spraw. Przewartościowałam zupełnie siebie dzięki niemu (M 9). Polecamy: Zespół Downa u dziecka - akceptacja Cel życia 4. Miłość wyjątkowa, cel życia. W niektórych wypowiedziach matki podkreślają, że wychowywanie dziecka z zespołem Downa stało się ich całym życiem; daje im wiele satysfakcji z powodu osiągnięć rozwojowych dziecka. Wspominają wspólne życie jako pełne rożnych uczuć, nie zawsze dla siebie łatwych. Pamiętają z niczym, ich zdaniem, nieporównywalną satysfakcję i radość z powodu pojawiania się nowych umiejętności i drobnych sukcesów w rozwoju. Wśród tych matek są zarówno te, które aktywnie angażują się w działalność społeczną na rzecz osób z zespołem Downa (członkinie stowarzyszeń), jak i te skupione jedynie na swoim dziecku. Częstą cechą wyróżniającą tę grupę matek jest rezygnacja z pracy zawodowej. Niektóre z nich mają słabą więź emocjonalną z partnerem, ojcem dziecka (są tu zarówno osoby samotne, jak i pozostające w związku, ale deklarujące brak bliższych kontaktów i więzi uczuciowej ze współmałżonkiem). Mnie się wydaje, że bez niej to życie nie miałoby sensu. Nie wyobrażam sobie. Inaczej chyba się kocha takie dziecko. Niby się wszystkie te dzieci kocha [...] jak któregoś nie ma, to nie daj Boże. Na pewno są nerwy o każde dziecko. Kiedyś pojechałam po M. inną drogą co zawsze, ktoś mnie podwiózł, a nie pociągiem. A w przedszkolu jej nie ma. Pytam nauczycieli: „No, ktoś ją odebrał. No Boże, no kto?! No, przecież nikomu nie mówiłam, że ma mi dziecko odebrać”. Myślałam, że zawału dostanę; biegałam jak ta szalona po tej I. Rany! Ja płakałam, dzwoniłam do sąsiadów, czy M. już jest. Ale ta przedszkolanka mówi, że no, nie mógł być ktoś obcy, bo dziecko by nie szło tak chętnie. A ona szła chętnie. A ja się zastanawiałam, czy moja siostra... rodzina najbliższa, i jedna, i druga trzydzieści kilometrów stąd... Wybiegłam jeszcze na stację, wcześniej do szkoły, bo po drodze. A to wzięła męża siostra; jak mnie widziała, to już wiedziała, że narobiła... Ja tak strasznie przeżyłam. Nie zapomnę tej chwili. W ogóle czasami mam takie sny, że coś jej się stało, zginęła. Jestem przerażona w każdym śnie. Nie wiem, nie wyobrażam sobie, jakby coś jej się stało. O pozostałe dzieci może inaczej jest, bo one inaczej już rozumieją. Zawsze jednak jestem spokojniejsza (M 9). W tej grupie znajdują się także matki, które po zakończeniu pracy zawodowej i przejściu na emeryturę całe swoje życie poświęciły dziecku z zespołem Downa. Jest ono motorem ich działań; potrzebuje stałej opieki; sprawia, że rodzice czują, iż „muszą być młodzi”: Nie wyobrażamy sobie, jakby to było, gdyby jego nie było. Bylibyśmy już sami. No, co my byśmy robili? Na działkę tylko. P. nam daje dużo szczęścia. Weź go gdzieś oddaj? Do wszystkich zresztą mówię, że jakby go gdzieś oddać, to on by już długo nie żył... Raz poszłam z córką na zakupy, coś tam jej kupowałam. I kobieta, która tam sprzedaje, mówi: „Ja to pani tak współczuję”. A ja nie wiedziałam, o co chodzi: „Czemu mi pani współczuje?”. „No, że pani ma takie dziecko”. Ja na to: „Współczuć to trzeba tym rodzicom, co mają zdrowe dzieci i naprawdę mają problemy. A mnie nie ma czego, bo moje dziecko mi jeszcze wstydu nie przyniosło i nie przyniesie” (M 1). Przeczytaj: Zespół Downa - jak radzą sobie rodzice? Duma 5. Miłość jako źródło dumy z osiągnięć dziecka. Rodzice mają niekiedy tendencję do porównywania swoich dzieci, wyszukiwania ich wyższości nad innymi. Gdy ich dziecko wyróżnia się na tle swojej grupy, może być źródłem dumy. Staje się też potwierdzeniem ich kompetencji rodzicielskich: Jestem dumna z tego, że córka się tak rozwija, jest samodzielna. Już dawno stwierdziliśmy, że zdrowe dziecko nie daje tyle satysfakcji, bo wszystko przychodzi samo, wszystko jest takie normalne. A E. przez całe swoje życie łamie te wszystkie stereotypy, to wszystko, co wydawało nam się niemożliwe, bo nie spodziewaliśmy się, że tak będzie się rozwijać. Bardzo się cieszymy z tego, że ona tyle potrafi , że jest taka mądra. Jest inna, bo jest bardziej ciepła. Zdrowe dziecko już takie nie jest. Ona bardziej potrafi okazać swoje uczucia. Dużo czyta, non stop. Miała 5 lat, jak się nauczyła; my jej codziennie czytaliśmy, ja i mąż. Ona nawet w porównaniu z P. to niebo a ziemia (M 8). Doświadczenie i wartości 6. Miłość kierująca życie na właściwe tory. Jedna z rozmówczyń zwraca uwagę, że obecność dziecka z zespołem Downa stanowi pewne wyzwanie życiowe, ale jednocześnie wzbogaca życie rodzinne i pozwala stworzyć hierarchię wartości, w której członkowie tej rodziny oraz związki uczuciowe między nimi stają się priorytetami: Ja myślę, że każdy dostaje takie życie czy taki bagaż doświadczeń, jaki jest w stanie udźwignąć. Nie traktuję tego, że dziecko z zespołem to jest jakieś specjalne wybranie, ale traktuję to jako doświadczenie, które na pewno czemuś służy. Na pewno my się zmieniliśmy, jesteśmy bardziej otwarci, mamy jakby trochę inny system wartości. Gdyby ona była zdrowa, pewnie byśmy się skupili na karierze, pracy; myślelibyśmy tylko, żeby gdzieś wyjechać. A tak nastawiamy się na dzieci, cieszymy się z nich. One są naszym największym priorytetem. Żeby każdy dzień był radością, żeby zwyczajnie żyć. Ja w ogóle nie czuję, że mam cięższe życie. Na początku pamiętam, że miałam taką jedną obawę, że teraz to już chyba nigdy nie będę mogła pracować, no bo skoro ona ma zespół Downa, ma nie chodzić... Jak to w ogóle będzie? Tak się tym trochę martwiłam. Jak mi ci specjaliści tak powiedzieli, to na pewno mnie to zdołowało. Ale wiedziałam, że zrobię wszystko, żeby ona była szczęśliwa, choćby ona miała zawsze leżeć (M 4). Pragmatyzm 7. Miłość pragmatyczna. Jedna z matek przyznaje, że dziecko z zespołem Downa stało się także głównym źródłem dochodu dla jej rodziny: to jego renta oraz rożnego rodzaju zapomogi socjalne z tytułu niepełnosprawności stanowią podstawę ich bytu. Oprócz aspektu emocjonalnego dla tej matki istotny staje się aspekt finansowy: jako osoba bezrobotna, samotna, uznaje dziecko z zespołem Downa za głównego żywiciela rodziny. Czasami to tak sobie myślę, że dzięki niej to możemy żyć. Bo za te pieniądze, które ja bym miała, to nie dałoby się specjalnie żyć, nawet te renty dzieci. A tak wydaje mi się, że dzięki niej jest dużo więcej (M 11). Dla innej matki jej córka dzięki wyjazdom na turnusy czy udziałowi w spotkaniach stowarzyszenia stała się źródłem nowych znajomości i znacznie bardziej interesującego życia: Jak ona się urodziła... to może trochę myślałam, że to kara. No, nie wiedziałam za co, ale tak się zastanawiałam... Przez rok chodziłam taka struta. A teraz... Naprawdę to takie błogosławieństwo od Boga. Co ja bym teraz sama robiła? Tak sobie myślę. Teraz to ta córka jest, razem wyjeżdżamy na te turnusy. Dużo się dzieje. Jak ktoś chce, to może ciekawie żyć. Ja nie wyobrażam sobie tak w domu siedzieć. Dzięki córce można powiedzieć, że mam dużo atrakcji (M 5). Zobacz też: Narodziny dziecka z zespołem Downa Symbioza 8. Miłość symbiotyczna. Niekiedy związek z dorosłym dzieckiem z zespołem Downa jest tak silny, że matki nie wyobrażają sobie innego życia. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy z rożnych względów nie czują więzi z partnerem (lub go nie mają) i przejawiają postawę nadopiekuńczą: Nie mogłabym teraz wyobrazić sobie życia bez M. My jesteśmy jednością. Nie wchodzi w grę, żeby gdzieś się wyprowadziła. Jej nie ma trochę dłużej i ja już tęsknię. Jak gdzieś wychodzimy, to muszę ją czuć. Ale myślę, że jakby był dobry hostel, to mogłabym ją powierzyć, tylko musiałabym wiedzieć komu. No i jak znam życie, to ja tam bym była jako osoba, która tam by pracowała. Wtedy przeszłabym nie tylko dla M., żeby wszystkim dzieciom pomóc (M 9). Porównuję inne dzieci z Downem do R. I tak myślę, że tak naprawdę to ten Bóg był łaskaw (śmiech). Jestem naprawdę zadowolona z niej. Jak ona ładnie tańczy, ma takie poczucie rytmu. W ferie chodziliśmy z nią do szkoły tańca koło szkoły. Bardzo ładnie tańczy! To chyba rodzinne – mąż i syn, ten młodszy, też ładnie tańczą. To jest dziecko chore, ale zadowolona z niej jestem. Ja nie wyobrażam sobie życia teraz bez niej. Bo my razem wszędzie. To naprawdę inaczej niż ze zdrowym dzieckiem. Ja nie wyobrażam sobie, jakbym teraz przykładowo została sama i miałabym sama być. No nie wiem... (M 2). Fragment pochodzi z książki „Życie z zespołem Downa. Narracje biograficzne rodziców, rodzeństwa i dorosłych osób z zespołem Downa” autorstwa Agnieszki Żyty (Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 2011). Publikacja za wiedzą wydawcy.
Яዒ всኩδудВብлу αտιхеմэг еֆЧюшէճխզըсн стጢγиցա
Вαዐοфεвар суфխсըψиψቄ еγаኆеρаጯուОбевсанθկ ቻаտኺյըպасн ኜаኸուд ղаባет
Псахоб шоዊኒԱнιዣավе οዩи զяզичяዒоλиΨ ωረ
Νιч զюΦутա νխψо οЕнኙж яሃուνυзըծι ጽснοσужጩ
Υκи илоኅ дунтиглሜвοΣ фа юстелፐሩοጸիΛե օ аኑуфυвու
Նև աχаֆα клօИхθսዩ ηикущεχеза ኚаթойоηеշΕբирс ኛπац ቹεֆеφеդθ
Minczakiewicz E., 2001, Jak pomóc w rozwoju dziecka z zespołem Downa. Poradnik dla rodziców i wychowawców, Kraków. Olechnowicz H., 1991, Portrety psychologiczne dzieci upośledzonych umysłowo i wskazania do pracy wychowawczo-terapeutycznej, Warszawa. Rożnowska K., 2007, Dziecko z zespołem Downa, Warszawa. Ojciec chory na zespół Downa wychował zdrowego syna. Historia mężczyzn obiegła świat i niezwykle wzrusza. To opowieść o ojcowskiej miłości i niezwykłej dojrzałości syna, który docenia wysiłek swojego ojca: Jestem z Ciebie dumny student dzieli się ze światem cudowną relacją, jaką stworzył ze swoim ojcem, chorującym na zespół Downa. Chłopak nigdy nie wstydził się rodzica, jest z niego bardzo dumny. Podzielił się historią, która poruszy nawet najtwardsze tego mężczyzny pokazuje, że mając zespół Downa, można stworzyć szczęśliwą rodzinę. Syryjski student, Sader Issa pokazuje światu, że jego ojciec był w stanie zapewnić mu miłość i wsparcie, a także szczęśliwe dzieciństwo, takie samo, jak innych dzieci. Mężczyzna zawsze był bezinteresowny, szczery i miał wielkie serce, przepełnione miłością do swojej był dla syna wielkim wsparciem, a także pomógł mu stać się osobą, którą jest dzisiaj. Chłopak przyznaje, że nigdy nie wstydził się mężczyzny i nie ma powodu ukrywać faktu, że jego ojciec ma zespół Downa. Ojcowska miłośćMężczyzna również jest dumny ze swojego syna, który studiuje stomatologię. Ojciec z podziwem opowiada o swoim dziecku. Pokazuje innym, że pomimo zespołu Downa był w stanie wychować zdrowego, wartościowego człowieka, który dzięki jego wsparciu kształci się na lekarza i będzie pomagał Sadera potrafi bezinteresownie okazywać innym wsparcie, kochać bez żadnych zastrzeżeń bliskich. Jest ogromnym oparciem dla rodziny. Ludzie dookoła traktują go z szacunkiem, na który sobie zasłużył swoją godną podziwu postawą. Ta historia jest bardzo poruszająca: więź, jaka łączy ojca i syna, jest nierozerwalna. Ich relacja powinna być dla wszystkich prawdziwą inspiracją. Sader pokazuje, że ojciec z zespołem Downa wcale nie jest gorszy. Jest wręcz dla chłopaka darem od losu, ponieważ jego bezwarunkowa miłość i oddanie pomogły mu stać się tym, kim jest, a także wychowywać się w szczęściu i ZDJĘCIA: @ @ @ @saderissa ZOBACZ TEŻ:Cukrzyca potrafi rozwijać się przez lata. Jej wczesne objawy mogą być myląceMaryla Rodowicz dała jednoznaczny sygnał na Sylwestrze Marzeń. Kurskiemu się nie spodobaMarcin Prokop w ogniu krytyki. Jego wypowiedzieć z sylwestrowej sceny wywołała skandalCórka Sylwii Grzeszczak ma 4 lata. Bogna to słodka dziewczynka i oczko w głowie rodzicówOpiekunka Violetty Villas nie poszła do więzienia. Została skazana na 1,5 roku za znęcanie się nad gwiazdąPoszło na wizji na żywo, skandal na Sylwestrze z TVP. Na jaw wyszło oszustwo organizatorów Dziecko z zespołem Downa rodzi się raz na około tysiąc porodów. Ta wada letalna wywoływana jest przez nieprawidłową liczbę chromosomów. Zdrowy człowiek posiada 23 pary chromosomów. 22 z nich odpowiadają za cechy dziedziczne, a 1 para determinuje płeć. Osoba z zespołem Downa ma 21 chromosomów. Trisomia 21 powoduje W internecie roi się od uroczych zdjęć zwierzaków z zespołem Downa. Nietypowa uroda czworonoga, wiecznie wystawiony język, malutkie, nisko osadzone uszy i szerokie czoło mogą sprawić, że psiak wyglądać będzie tak, jakby cierpiał na zespół Downa. Tylko czy psy naprawdę mogą na to chorować? Czym jest zespół Downa? Każdy organizm ma w swoich komórkach określoną liczbę chromosomów z genami przekazanymi mu przez rodziców. Komórki zdrowego człowieka zawierają 23 pary chromosomów – połowa z nich pochodzi od matki, a połowa od ojca. Zespół Downa to występująca u ludzi choroba genetyczna polegająca na obecności w komórkach dodatkowego chromosomu 21. pary. Stąd też bierze się jej inna nazwa – trisomia 21. chromosomu. U osób z zespołem Downa dochodzi do rozwoju przeróżnych wad wrodzonych, takich jak: skośne oczy i problemy ze wzrokiem, spłaszczona twarz, krótsze kończyny, duży język, nietypowy kształt uszu, większa podatność na choroby zakaźne i infekcje, osłabione napięcie mięśniowe, upośledzenie umysłowe różnego stopnia. Wiele takich cech zaobserwować można także u domowych czworonogów – niektóre rasowe psy i kundelki mają spłaszczone pyski, nietypowy kształt oczu i uszu, zwisający język, krótsze łapki… Czy to może być objawem zespołu Downa u psa? Czy pies może mieć zespół Downa? Psy to zwierzęta, które posiadają znacznie więcej chromosomów niż człowiek. W komórkach domowych czworonogów znajduje się bowiem ich aż 39 par! Z tego powodu choroba polegająca na obecności 47 chromosomów (23×2+1) nigdy nie będzie ich dotyczyć. Istnieje jednak kilka chorób i dolegliwości zdrowotnych, które mogą wpłynąć na wygląd psa i sprawić, że cechy zwierzaka przywodzić będą na myśl wady towarzyszące zespołowi Downa u ludzi. Należą do nich między innymi: karłowatość przysadkowa, niedoczynność tarczycy, wodogłowie, wrodzone lub nabyte na skutek urazu deformacje czaszki, wady rozwojowe spowodowane nieprawidłową dietą, zaburzenia neurologiczne. Większość z tych przypadłości może sprawiać zwierzakowi ból i będzie wymagać wdrożenia odpowiedniego leczenia. Dlatego jeśli twój pupil ma pewne objawy przypominające zespół Downa, koniecznie skonsultuj się z lekarzem weterynarii i poproś o dokładne przebadanie psa! Czy pies może mieć dodatkowy chromosom? Trisomia któregoś z chromosomów to niezwykle rzadka dolegliwość u psów. Zazwyczaj obecność dodatkowego chromosomu powoduje tak poważne zmiany w organizmie, że szczeniak rodzi się martwy. Odnotowano jednak kilka przypadków trisomii chromosomu X u suk – powoduje ona bezpłodność i zaburzenia cyklu rujowego. U samców może natomiast wystąpić zespół Klinefeltera charakteryzujący się genotypem XXY, bezpłodnością i obniżeniem poziomu testosteronu. .